Marzec 2nd, 2010

ona znów straciła przytomność

ciagle powtarzaja sie, kocham te chwile, by admin.

Kobieta u jego stóp zaczęła jęczeć. Czas, by zamilk­ła! Wymierzył cios w jej otwarte usta.

Kiedy rozpoznał słowo, które usiłowała wymówić, ciemność przed nim rozstąpiła się i słowo to wyszło z ukrycia.

- Boone – powiedziała.

To był on.

Pojawił się z cienia drżących drzew, ubrany tak, jak zapamiętała Maska, w brudną koszulkę i dżinsy. A w oczach-miał jednak jasność, której Maska nie pamiętała i kroczył – pomimo kuł, które w sobie nosił – jak człowiek, który nigdy w życiu nie poznał, co to ból.

Dosyć tajemnicze! Ale nie koniec na tym. Gdy tylko pojawił się, zaczął się zmieniać. Wydychając woal dymu, który spowijał jego ciało w fantastyczną zasłonę.

Otóż i kozioł ofiarny – a zarazem nie. O, nie!

Człowiek-Maska spojrzał w dół na kobietę, aby się upewnić, że oboje widzą to samo, ale ona znów straciła przytomność. Musiał ufać temu, co powiedzą jego przy­szyte oczy, a to, co one widziały, budziło grozę.

Mięśnie ramion i szyi Boone’a marszczyły się, stając się to jasne, to ciemne. Palce potężniały; twarz za zasłoną wydychanego dymu wydawała się składać z zamaskowa­nych włókien, opisujących ukryty kształt, do którego miały się dostosować mięśnie i kości głowy.

I jeszcze jedna intrygująca rzecz, głos. To nie ten głos, który pamiętała Maska. Nie głos kozła ofiarnego, przytłumiony poczuciem winy. To ryk furii.

- Musisz umrzeć, Decker! – krzyczał potwór.

Maska nienawidziła tego nazwiska, tego: Decker. Decker to po prostu pewien mężczyzna, dawna miłość, którą pieprzyła Maska od czasu do czasu. Przy takim podnieceniu, z członkiem tak stwardniałym do morderst­wa, Stara Głowa z Guzikami z trudem pamiętała, czy doktor Decker jeszcze żyje.

Potwór wciąż wołał go po nazwisku.

- Słyszysz mnie, Decker? – pytał.

Bękarcie gówno – pomyślała Maska. Niedorobione, bękarcie gówno, z nieprawego łoża. Wymierzył pis­tolet w jego serce. Potwór zakończył transformację i stał przed swoim wrogiem w całej okazałości, jeśli istotę urodzoną na rzeźnickim pieńku można nazwać w pełni okazałą. Z matki wilczycy, z ojca klowna, śmieszny aż do przesady. Dla niego nie będzie błogosławieństwa – po­stanowiła Maska. Tylko splunięcie w twarz-hybrydę, gdy już się znajdzie martwy na ziemi.

Nie zastanawiając się, wystrzelił. Kula zrobiła dziu­rę pośrodku koszulki Boone’a i w zmienionym ciele pod nią, ale stwór’ tylko wyszczerzył zęby.

Back Top

Responses to “ona znów straciła przytomność”

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Back Top


calling card prepaid phone cards prepaid phone card Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. rechargeable phone card african dream phone card phone card To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. phone card online phone card callingcard Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. International Phone Card india calling card cheap phone card to uk Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. Darmowe doładowania international calling card