Marzec 2nd, 2010

Nie pozwól mu, żeby mnie dotknął

nie pozwole grac, wiersz z serwetki, by admin.

Nigdy nie byłem pewny, czy do niego należę – zadumał się Narcyz. – Dopóki nie musiałem wyjmować kuł z twarzy. Sądziłem, że mi się to wszystko śni.

- Bałeś się -”powiedział Boone.

- Tak. Wiesz, co robią z normalnymi ludźmi. Boone skinął głową.

- Więc go zabij – wypowiedział się Narcyz. – Wygryź mu jego oczy, albo ja to zrobię za ciebie.

- Nie, dopóki nie wydobędę z niego wyznania.

- Wyznania – odezwał się Decker, a oczy mu się rozszerzyły na myśl o odroczeniu wyroku. – Jeśli tego chcesz, powiedz tylko słowo.

Zaczął szperać w marynarce, jak gdyby szukając pióra.

- Po co ci to pieprzone wyznanie? – pytał Nar­cyz. – Myślisz, że ktoś ci teraz wybaczy? Spójrz na siebie! Zeskoczył z grobu.

- Zobacz – wyszeptał. –Jeśli Lylesburg się dowie, że tu przyszedłem, wyrzuci mnie. Daj mi tylko jego oczy, cholera. A reszta należy do ciebie.

- Nie pozwól mu, żeby mnie dotknął – Decker błagał Boone’a. – Wszystko, co zechcesz… pełne wy­znanie… wszystko. Ale trzymaj go z dala ode mnie!

Za późno, Narcyz już się do niego dobierał, za pozwoleniem, czy też bez pozwolenia Boone’a. Boone usiłował go powstrzymać wolną- ręką, ale Narcyz zbyt rwał się do zemsty. Wcisnął się pomiędzy Boone’a i jego ofiarę.

- Popatrz sobie ostatni raz – wyszczerzył zęby podnosząc hakowate kciuki.

Decker szperał jednak po kieszeniach nie tylko w panice. Gdy haki zbliżyły się do jego oczu, wyciągnął duży nóż, ukryty w marynarce i zagłębił w brzuchu atakującego. Spokojnie, z całym kunsztem. Cięcie, które zadał Narcyzowi, charakterystyczne dla patroszenia; nauczył się go od Japończyków: głęboko w jelita i w górę do pępka, ciągnąc ostrze oburącz, aby pokonać ciężar mięsa. Narcyz krzyknął – nie z bólu, raczej na wspo­mnienie o bólu.

Jednym gładkim ruchem Decker wyciągnął duży nóż, będąc pewnym, że dobrze upakowana zawartość brzucha, powinna teraz wypaść. Nie mylił się. Wnętrzno­ści Narcyza rozwinęły się i wypadły jak fartuch z ciała do kolan właściciela. Rana, która żywego człowieka zwali­łaby z nóg na miejscu, z Narcyza zrobiła tylko klowna. Skowycząc z niesmaku na widok własnych wnętrzności, przypadł do Boone’a.

- Pomóż mi – prosił. – Jestem zgubiony.

Decker wykorzystał moment. Gdy Narcyz trzymał Boone’a, lekarz rzucił się do bramy. Nie było to daleko. Zanim Boone uwolnił się od Narcyza, jego wróg znalazł się poza zasięgiem poświęconej ziemi.

Back Top

Responses to “Nie pozwól mu, żeby mnie dotknął”

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Back Top


calling cards prepaid phone cards prepaid phone cards Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. Long Distance Phone Cards russia calling card rechargeable phone card To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. phone card phone card online phone card Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. pakistan calling cards cheap phone card to india powiadomienia sms Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. cheap phone cards wysylka sms